Skrzyczne zimą potrafi być surowe.
Mróz szczypie w policzki, śnieg skrzypi pod butami, a świat jeszcze śpi gdzieś daleko pod górami.
Na szczycie cisza.
Tylko wiatr i powoli pojawiające się światło nad horyzontem.
Najpierw nieśmiałe kolory, potem złote promienie odbijające się od zamarzniętego śniegu.
W takich chwilach człowiek przestaje myśleć o zimnie.
Stoi, patrzy i wie, że właśnie dla takich poranków warto było wyjść jeszcze przed świtem.











