Zima 2016.
Tatry i Ciemniak przykryty śniegiem po sam horyzont.
Podejście na skiturach — powoli, w ciszy, tylko skrzypienie fok i mróz szczypiący w twarz.
Na górze kilka minut postoju.
Widok, którego nie da się zatrzymać zdjęciem.
Białe Tatry, wiatr i to uczucie, że człowiek jest tylko małym punktem pośrodku ogromnych gór.
A potem zjazd.
Szybko, lekko i z tym dziecięcym uśmiechem, którego nie da się ukryć.
Bo właśnie dla takich chwil nosi się narty pod górę.
















